Uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny.

Tuż przed wyjazdem do Chorwacji, moja ukochana sąsiadka, która również jest moją przyjaciółką, podsunęłam mi książkę o wychowywaniu dzieci.

Książkę wyjątkową.

Jej wyjątkowość polega na tym, że nie jest to kolejną pozycją z radami dla  rodziców, która radzi co muszą, albo powinni robić ze swoimi dziećmi, żeby dobrze je wychować.

Nie ma tu cudownych złotych rad.  Tutaj autorzy zwracają uwagę na sposób funkcjonowania rodziców  z dzieckiem, który umożliwi im lepsze wzajemne relacje.

Ta książka to „Więź” napisana przez dr Gordona Neufeld i dr Gabora Mate.

Dlaczego akurat teraz piszę o takiej książce?

A to dlatego, że czytałam ją w czasie tygodniowego rejsu w Chorwacji.

Nie ma lepszej formy rodzinnego spędzania czasu.

Nie mówię tylko o rejsie, może to być wspólny wyjazd na narty w góry, namioty połączone z kajakami, lub rodzinny wyjazd na windsurfing.

Najważniejsze żeby rodzina była razem i miała czas na pogadanie, wysłuchanie siebie nawzajem. W normalnym codziennym pędzie nie starcza nam czasu na wspólne celebrowanie posiłków i wielogodzinne dyskusje na jakiś temat.

Naszym rodzinnym rytuałem są czerwcowe, tygodniowe wyjazdy na łódki.

Kiedyś jeździliśmy ze znajomymi, a teraz jeździmy tylko we czwórkę, bo jest to magiczny czas tylko dla nas.

Mój syn powiedział, że bardzo się cieszy, że nie ma na łódce nikogo oprócz nas, bo musiałby konkurować o czas z tatą.

W ten sposób wyraził zadowolenie, że tata jest tylko dla niego, uczy go pracy na jachcie i przede wszystkim JEST.