Zabieram się do napisania tego tekstu już od dawna. Ubolewam nad tym, że zawsze mam do zrobienia coś innego, ważniejszego. Tłumaczę się brakiem czasu i nawałem obowiązków.
Zgadza się, wszyscy w tych czasach jesteśmy zajęci, ale z drugiej strony wszyscy również wiemy, że dla chcącego nic trudnego. Tak dla jednej czynności znaczy nie dla innej. Trzeba tylko rozważnie wybierać.
Dzisiejszy dzień jest szczególny. Bardzo ważny dla nas wszystkich. Pewnie dla każdego inaczej. I to jest piękne. Mam głęboką nadzieję, że jako wspólnota staniemy na wysokości zadania i pójdziemy zagłosować. Nie skorzystać z takiego przywileju? Chyba już zapomnieliśmy ilu ludzi w przeszłości walczyło o wolność swoją i przyszłych pokoleń. Cieszmy się tym, świętujmy i bądźmy wdzięczni! Bo jest za co!
Wiem, że pogoda jest dzisiaj piękna, można pojechać na działkę, odwiedzić znajomych i zrobić grilla, albo po prostu opalać się na balkonie. Są jednak takie momenty w życiu, gdzie nie można szukać wymówek czy tłumaczyć się brakiem czasu lub chęci. To właśnie taki moment taki dzień – 13.10.2019

Tydzień temu brałam udział w „Biegij Warszawo”. Piszę o tym, bo tam czułam jedność ze współbiegaczami. Łączyły nas na pewno takie same koszulki, może chęć sprawdzenia się lub udowodnienia sobie czegoś. Każdy miał inne powód. Byli tacy, co chcieli bić rekordy, inni biegli w szczytnym celu, a jeszcze inni po prostu dla dobrej zabawy. Wspaniale się czułam jak wszyscy razem biegliśmy. Ludzie się do siebie uśmiechali, a doping bębniarzy bardzo pomagał pokonać dystans. Pomyślałam sobie wtedy, że fajnie być częścią takiego wydarzenia.
Błogie było poczucie wspólnoty, którego przyznam szczerze na co dzień nie czuję. Nauczyliśmy się tzw. zajętości. Wszyscy jesteśmy zarobieni, rano mamy obłęd w oczach pędząc najpierw z dziećmi do szkoły, a potem prosto do pracy. Notorycznie spóźnieni, z podniesionym ciśnieniem i szybkim oddechem. To nie pomaga budować wspólnoty, bo prawdopodobnie rano brakuje czasu, żeby powiedzieć dzień dobry sąsiadowi lub ukłonić się jakiemuś rodzicowi pod szkołą swojego dziecka. I tak się to właśnie zaczyna. Powolutku, kropla drąży skałę. Wielu ludzi, z którym rozmawiam mówi, że jest coraz gorzej i , że proces postępuje. Jeżeli też macie takie odczucia to zróbmy coś.
Zacznijmy od siebie. Wiem, że to trudne, ale możliwe. Biegam regularnie w Lesie Kabackim i niestety ludzie nie mówią sobie dzień dobry. Uwierzcie, że jak się ukłonię komuś nieznajomemu, to widzę jak rozluźnia się twarz tej osoby i bardzo często pojawia się lekki uśmiech. Czyli wszyscy tego szukamy i to lubimy! Ale czemu sami jesteśmy bierni. Dlaczego? Może z lenistwa, a może z braku odwagi. Nieważne. Dzisiejszy dzień jest doskonałym początkiem. Nabierzmy odwagi i pokonajmy lenistwo.

Czyli IDZIEMY WSPÓLNIE NA WYBORY!!!

Razem zawsze jest łatwiej.

Życzę Wam Kochani pięknego popołudnia i  może na początek spróbujmy się uśmiechnąć do 3 osób, jutro do 5, a potem już przestaniemy zauważać, że serdecznie uśmiechamy się do otoczenia.

Trzymam kciuki za Was i za siebie!